Skrajna prawica rośnie w siłę – demokraci muszą się zjednoczyć

Europie potrzeba partii demokratycznej. Pewnie w zależności od kraju będzie różnić się ona nazwą i formą, ale demokraci z 27 państw Unii oraz pozostałych demokracji na starym kontynencie muszą dziś zewrzeć szeregi zarówno na szczeblu wewnętrznym, jak i ogólnoeuropejskim.

Wspólna organizacja, sojusz wyborczy czy federacja partii – niezależnie od obranej formy musimy się teraz jednoczyć, zwłaszcza że czwartkowe wybory w Wielkiej Brytanii przyniosły triumf Reform UK, Alternatywa dla Niemiec prowadzi w sondażach, a francuskie Zjednoczenie Narodowe może wygrać wybory prezydenckie w 2027 roku.

Gdyby skrajna prawica nadal zyskiwała na sile i przejęła władzę w Londynie, Paryżu czy Berlinie, zwiastowałoby to koniec unijnego wsparcia dla Ukrainy, koniec jedności w obliczu Donalda Trumpa i Władimira Putina, koniec projektu wspólnej obrony, koniec umacniania pozycji Europy na arenie międzynarodowej oraz koniec nowego zbliżenia mocarstw średniej wielkości, które Europa powoli wokół siebie gromadzi.

Stawką jest przetrwanie demokracji (Europa nadal jest jej bastionem), a także ukształtowanie geopolitycznego ładu naszych czasów i uniknięcie realnego zagrożenia w postaci duopolu chińsko-amerykańskiego.

Działać należy bezzwłocznie, ale jak? Jak pogodzić ugrupowania centrowe, prawicowe i lewicowe, jednocząc je we wspólnej walce? Jak nadać siłę, charyzmę i wiarygodność partii demokratycznej, która siłą rzeczy będzie zróżnicowana, a jej istnienie dziś wydaje się nierealistyczne? Dziś, kiedy zarówno prawica, jak i lewica szukają ratunku w polityce tożsamości, uszczelniają granice ideologiczne sięgające końca monarchii absolutnych i narodzin ruchu robotniczego, barykadują się w przeszłości i próbują ożywić formacje, których kryzys intelektualny walnie przyczynił się do rozkwitu nowej skrajnej prawicy?

Z pewnością nie będzie to łatwe. Nie mamy jednak wyboru.

Trzeba budować nowy świat. Skrajna prawica proponuje jedynie ucieczkę w mityczną przeszłość, odrzucenie Innego i powrót do reżimów autorytarnych. Demokraci natomiast mają wspólne ambicje, których mogą i muszą razem bronić.

Pierwszą z nich jest jedność Europy. Czasy się bowiem zmieniają. Kwestia zjednoczenia jeszcze niedawno była abstrakcyjna, trudna do pojęcia i często budziła niepokój. Dziś natomiast – wobec roszczeń Putina, imperializmu Trumpa, przemysłowych wyzwań ze strony Xi oraz chaosu po drugiej stronie Morza Śródziemnego – coraz częściej uważana jest za konieczność.

Europejczycy wyraźnie widzą zagrożenia dla gospodarek, systemów zabezpieczenia społecznego i międzynarodowych wpływów Europy. Zaczynają zdawać sobie sprawę, że tylko razem możemy stawić im czoła. W ten sposób jedność Europy staje się programem politycznym.

Powinniśmy pójść do wyborów krajowych z propozycjami: przyspieszenia działań na rzecz wspólnej obrony (zanim Europa padnie ofiarą agresji); zacieśnienia więzi między Unią a wszystkimi demokracjami Europy oraz unowocześnienia naszego modelu społecznego tak, aby zapewnić mu trwałość. Musimy też zadbać o własną niezależność energetyczną – wyciągając wnioski z wojen w Ukrainie i Iranie, powinniśmy zmniejszyć udział paliw kopalnych na rzecz energii odnawialnej.

W każdej z tych kwestii demokratom stosunkowo łatwo będzie wypracować wspólne stanowisko. Na tym jednak nie koniec. Wszyscy, niezależnie od tego, gdzie sytuują się na spektrum politycznym, mogą i muszą dojść do porozumienia w sprawie: poszanowania i upowszechniania prawa międzynarodowego; dobrowolnej współpracy rozwojowej Europy i Afryki; tworzenia instrumentów finansowych właściwych dla Europy; budowania gigantów przemysłowych zdolnych konkurować z Chinami i Ameryką; regulacji internetu; zachowania wiarygodnych mediów publicznych oraz zmniejszania roli pieniędzy w polityce przez ścisłe ograniczanie wydatków wyborczych.

W walce ze skrajną prawicą nie ma już czasu na kordony sanitarne. Przyszła pora na całkowitą jedność demokratów. Człowiek, który zmierzy się ze Zjednoczeniem Narodowym w drugiej turze francuskich wyborów prezydenckich, będzie musiał ją uosabiać – albo liczyć się z porażką.

English Français Русский

Skrajna prawica rośnie w siłę – demokraci muszą się zjednoczyć

Europie potrzeba partii demokratycznej. Pewnie w zależności od kraju będzie różnić się ona nazwą i formą, ale demokraci z 27 państw Unii oraz pozostałych demokracji na starym kontynencie muszą dziś zewrzeć szeregi zarówno na szczeblu wewnętrznym, jak i ogólnoeuropejskim.

Wspólna organizacja, sojusz wyborczy czy federacja partii – niezależnie od obranej formy musimy się teraz jednoczyć, zwłaszcza że czwartkowe wybory w Wielkiej Brytanii przyniosły triumf Reform UK, Alternatywa dla Niemiec prowadzi w sondażach, a francuskie Zjednoczenie Narodowe może wygrać wybory prezydenckie w 2027 roku.

Gdyby skrajna prawica nadal zyskiwała na sile i przejęła władzę w Londynie, Paryżu czy Berlinie, zwiastowałoby to koniec unijnego wsparcia dla Ukrainy, koniec jedności w obliczu Donalda Trumpa i Władimira Putina, koniec projektu wspólnej obrony, koniec umacniania pozycji Europy na arenie międzynarodowej oraz koniec nowego zbliżenia mocarstw średniej wielkości, które Europa powoli wokół siebie gromadzi.

Stawką jest przetrwanie demokracji (Europa nadal jest jej bastionem), a także ukształtowanie geopolitycznego ładu naszych czasów i uniknięcie realnego zagrożenia w postaci duopolu chińsko-amerykańskiego.

Działać należy bezzwłocznie, ale jak? Jak pogodzić ugrupowania centrowe, prawicowe i lewicowe, jednocząc je we wspólnej walce? Jak nadać siłę, charyzmę i wiarygodność partii demokratycznej, która siłą rzeczy będzie zróżnicowana, a jej istnienie dziś wydaje się nierealistyczne? Dziś, kiedy zarówno prawica, jak i lewica szukają ratunku w polityce tożsamości, uszczelniają granice ideologiczne sięgające końca monarchii absolutnych i narodzin ruchu robotniczego, barykadują się w przeszłości i próbują ożywić formacje, których kryzys intelektualny walnie przyczynił się do rozkwitu nowej skrajnej prawicy?

Z pewnością nie będzie to łatwe. Nie mamy jednak wyboru.

Trzeba budować nowy świat. Skrajna prawica proponuje jedynie ucieczkę w mityczną przeszłość, odrzucenie Innego i powrót do reżimów autorytarnych. Demokraci natomiast mają wspólne ambicje, których mogą i muszą razem bronić.

Pierwszą z nich jest jedność Europy. Czasy się bowiem zmieniają. Kwestia zjednoczenia jeszcze niedawno była abstrakcyjna, trudna do pojęcia i często budziła niepokój. Dziś natomiast – wobec roszczeń Putina, imperializmu Trumpa, przemysłowych wyzwań ze strony Xi oraz chaosu po drugiej stronie Morza Śródziemnego – coraz częściej uważana jest za konieczność.

Europejczycy wyraźnie widzą zagrożenia dla gospodarek, systemów zabezpieczenia społecznego i międzynarodowych wpływów Europy. Zaczynają zdawać sobie sprawę, że tylko razem możemy stawić im czoła. W ten sposób jedność Europy staje się programem politycznym.

Powinniśmy pójść do wyborów krajowych z propozycjami: przyspieszenia działań na rzecz wspólnej obrony (zanim Europa padnie ofiarą agresji); zacieśnienia więzi między Unią a wszystkimi demokracjami Europy oraz unowocześnienia naszego modelu społecznego tak, aby zapewnić mu trwałość. Musimy też zadbać o własną niezależność energetyczną – wyciągając wnioski z wojen w Ukrainie i Iranie, powinniśmy zmniejszyć udział paliw kopalnych na rzecz energii odnawialnej.

W każdej z tych kwestii demokratom stosunkowo łatwo będzie wypracować wspólne stanowisko. Na tym jednak nie koniec. Wszyscy, niezależnie od tego, gdzie sytuują się na spektrum politycznym, mogą i muszą dojść do porozumienia w sprawie: poszanowania i upowszechniania prawa międzynarodowego; dobrowolnej współpracy rozwojowej Europy i Afryki; tworzenia instrumentów finansowych właściwych dla Europy; budowania gigantów przemysłowych zdolnych konkurować z Chinami i Ameryką; regulacji internetu; zachowania wiarygodnych mediów publicznych oraz zmniejszania roli pieniędzy w polityce przez ścisłe ograniczanie wydatków wyborczych.

W walce ze skrajną prawicą nie ma już czasu na kordony sanitarne. Przyszła pora na całkowitą jedność demokratów. Człowiek, który zmierzy się ze Zjednoczeniem Narodowym w drugiej turze francuskich wyborów prezydenckich, będzie musiał ją uosabiać – albo liczyć się z porażką.

English Français Русский