A bastard in the White House

Trudno wyobrazić sobie większą podłość niż decyzje Donalda Trumpa. No bo co tak naprawdę wywołało gwałtowny wzrost cen paliw?

Wie to każdy kierowca. Ceny benzyny i oleju napędowego nie zaczęły wzrastać po nałożeniu sankcji na Rosję w 2022 roku, lecz w wyniku wojny z Iranem i blokady cieśniny Ormuz. Fakty mówią same za siebie i nie podlegają dyskusji. Dlaczego więc Donald Trump zdecydował się na porozumienie z Władimirem Putinem, aby ten ponownie odkręcił rosyjski kurek, zamiast przypieczętować ugodę z Iranem i odblokować Ormuz?

Po prostu nie chciał przyznać się do winy. Nie zamierzał uznać ogromnego błędu, jaki popełnił, rozpoczynając ofensywę przeciwko Iranowi bez upewnienia się, że cieśnina, przez którą przepływa jedna czwarta całego światowego eksportu ropy naftowej, pozostanie otwarta dla żeglugi. Niecały miesiąc przed wyborami połówkowymi nie chciał samego siebie obarczać winą za trudności, z którymi borykają się „wspaniali rolnicy” i „wspaniali kierowcy ciężarówek”, czyli jego własny elektorat. Wolał więc kłamać w żywe oczy, bezczelnie udawać, że zniesienie sankcji nałożonych na Rosję pozwoli znormalizować ceny.

Tak nie będzie. Ceny spadną, ale nie tak spektakularnie, jak wcześniej wzrosły. Donald Trump doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Liczy jednak na to, że perspektywa obniżki zaskarbi mu poparcie tylu obywateli, że zdoła uratować większość w Senacie, a nawet w Izbie Reprezentantów.

Wielu Amerykanów może natomiast poczuć się upokorzonych faktem, że prezydent ma ich za naiwnych. A to nada porażce republikanów rozmiary prawdziwej klęski. Nic nie jest jeszcze przesądzone. Pewne jest tylko to, że Donald Trump okazuje tu jawną pogardę narodowi, któremu rzekomo chce przywrócić wielkość.

Jak oświadczyła szefowa unijnej dyplomacji, Donald Trump dał też w ten sposób „środki na prowadzenie wojny” Władimirowi Putinowi. Amerykanie rzecz jasna zapłacą mu za olej napędowy – i to nie tyle, ile dawniej, lecz tyle, ile rynek domaga się od czasów ataku na Iran.

Donald Trump utopił więc górę dolarów w wojnie, która nie obaliła irańskiej dyktatury, za to zdezorganizowała światową gospodarkę. Teraz zaś, w nadziei na uniknięcie porażki wyborczej, wbija nóż w plecy Ukrainie, jednostronnie znosząc sankcje wobec Rosji. Tym samym napycha jej kieszenie, choć w sporze Iran – USA Rosja wspiera reżim ajatollahów.

W sensie klinicznym amerykański prezydent może i nie jest obłąkany, ale wykazuje wszelkie objawy szaleństwa. Rosyjskie służby pewnie go nie szantażują, ale postępuje tak, jakby szantażowały. Niewątpliwie mamy do czynienia z najgorszym prezydentem w dziejach Ameryki, najbardziej nieudolnym i szkodliwym przywódcą w historii kraju, głową państwa, która daje mu najszkaradniejsze możliwe oblicze. Trump nie waha się bowiem układać ze zbrodniarzem wojennym, który bombarduje ukraińskie rodziny, skoro na froncie nie zdołał zmusić ich synów do odwrotu.

Nie sposób wyobrazić sobie nic gorszego. A jednak.

Od samego początku swojej wojny Władimir Putin domaga się głowy Wołodymyra Zełenskiego, którego chce zastąpić wybranym przez siebie kolaborantem. Właśnie to określa mianem „denazyfikacji”. Żąda od Ukraińców zaprzestania ataków na rosyjskie rafinerie, podczas gdy sam zamierza nadal ich bombardować.

W sobotę te dwa żądania Donald Trump przyjął za własne. Ukraina potrzebuje innego prezydenta – wyryczał przed kamerami, grożąc jednocześnie, że odetnie Ukraińców od amerykańskiego wywiadu, jeśli nie przestaną atakować rafinerii w Rosji.

Kiedy na czele Stanów Zjednoczonych stoi rzecznik i zbrojne ramię Kremla, my, Europejczycy, możemy liczyć już tylko na siebie.

Français Magyar

A bastard in the White House

Trudno wyobrazić sobie większą podłość niż decyzje Donalda Trumpa. No bo co tak naprawdę wywołało gwałtowny wzrost cen paliw?

Wie to każdy kierowca. Ceny benzyny i oleju napędowego nie zaczęły wzrastać po nałożeniu sankcji na Rosję w 2022 roku, lecz w wyniku wojny z Iranem i blokady cieśniny Ormuz. Fakty mówią same za siebie i nie podlegają dyskusji. Dlaczego więc Donald Trump zdecydował się na porozumienie z Władimirem Putinem, aby ten ponownie odkręcił rosyjski kurek, zamiast przypieczętować ugodę z Iranem i odblokować Ormuz?

Po prostu nie chciał przyznać się do winy. Nie zamierzał uznać ogromnego błędu, jaki popełnił, rozpoczynając ofensywę przeciwko Iranowi bez upewnienia się, że cieśnina, przez którą przepływa jedna czwarta całego światowego eksportu ropy naftowej, pozostanie otwarta dla żeglugi. Niecały miesiąc przed wyborami połówkowymi nie chciał samego siebie obarczać winą za trudności, z którymi borykają się „wspaniali rolnicy” i „wspaniali kierowcy ciężarówek”, czyli jego własny elektorat. Wolał więc kłamać w żywe oczy, bezczelnie udawać, że zniesienie sankcji nałożonych na Rosję pozwoli znormalizować ceny.

Tak nie będzie. Ceny spadną, ale nie tak spektakularnie, jak wcześniej wzrosły. Donald Trump doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Liczy jednak na to, że perspektywa obniżki zaskarbi mu poparcie tylu obywateli, że zdoła uratować większość w Senacie, a nawet w Izbie Reprezentantów.

Wielu Amerykanów może natomiast poczuć się upokorzonych faktem, że prezydent ma ich za naiwnych. A to nada porażce republikanów rozmiary prawdziwej klęski. Nic nie jest jeszcze przesądzone. Pewne jest tylko to, że Donald Trump okazuje tu jawną pogardę narodowi, któremu rzekomo chce przywrócić wielkość.

Jak oświadczyła szefowa unijnej dyplomacji, Donald Trump dał też w ten sposób „środki na prowadzenie wojny” Władimirowi Putinowi. Amerykanie rzecz jasna zapłacą mu za olej napędowy – i to nie tyle, ile dawniej, lecz tyle, ile rynek domaga się od czasów ataku na Iran.

Donald Trump utopił więc górę dolarów w wojnie, która nie obaliła irańskiej dyktatury, za to zdezorganizowała światową gospodarkę. Teraz zaś, w nadziei na uniknięcie porażki wyborczej, wbija nóż w plecy Ukrainie, jednostronnie znosząc sankcje wobec Rosji. Tym samym napycha jej kieszenie, choć w sporze Iran – USA Rosja wspiera reżim ajatollahów.

W sensie klinicznym amerykański prezydent może i nie jest obłąkany, ale wykazuje wszelkie objawy szaleństwa. Rosyjskie służby pewnie go nie szantażują, ale postępuje tak, jakby szantażowały. Niewątpliwie mamy do czynienia z najgorszym prezydentem w dziejach Ameryki, najbardziej nieudolnym i szkodliwym przywódcą w historii kraju, głową państwa, która daje mu najszkaradniejsze możliwe oblicze. Trump nie waha się bowiem układać ze zbrodniarzem wojennym, który bombarduje ukraińskie rodziny, skoro na froncie nie zdołał zmusić ich synów do odwrotu.

Nie sposób wyobrazić sobie nic gorszego. A jednak.

Od samego początku swojej wojny Władimir Putin domaga się głowy Wołodymyra Zełenskiego, którego chce zastąpić wybranym przez siebie kolaborantem. Właśnie to określa mianem „denazyfikacji”. Żąda od Ukraińców zaprzestania ataków na rosyjskie rafinerie, podczas gdy sam zamierza nadal ich bombardować.

W sobotę te dwa żądania Donald Trump przyjął za własne. Ukraina potrzebuje innego prezydenta – wyryczał przed kamerami, grożąc jednocześnie, że odetnie Ukraińców od amerykańskiego wywiadu, jeśli nie przestaną atakować rafinerii w Rosji.

Kiedy na czele Stanów Zjednoczonych stoi rzecznik i zbrojne ramię Kremla, my, Europejczycy, możemy liczyć już tylko na siebie.

Français Magyar